Inspiracje Lyncha

  1. The Seashell and The Clergyman (Germaine Dulac, 1928)
  2. Un Chien Andalou (Luis Bunuel, SalvadorDali, 1929)
  3. 8 ½ (Federico Fellini, 1963)
  4. Sunset Boulevard (Billy Wilder, 1950)
  5. Persona (Ingmar Bergman, 1966)
  6. Monsieur Hulot’s Holiday (Jacques Tati, 1953)
  7. Vertigo (Alfred Hitchcock, 1958)
  8. Lolita (Stanley Kubrick, 1962)
  9. La jetée (Chris Marker, 1962)
  10. The Wizard of Oz (King Vidor et. al, 1939)

TASTEOFCINEMA

Czytaj dalej

Martin Scorsese i jego doswiadczenie smierci w 1978r.

I wtedy zrobiłem ten wspaniały film, Ostatni Walc (1978). Mogę powiedzieć, że jest dobry ponieważ większość jest efektem pracy innych ludzi. Praca Robbie Robertsona, praca Boba Dylana, praca Van Morrissona, praca Joni Mitchell. Byłem w stanie zrobić to w pewien sposób, poeksperymentować. Wyszło całkiem nieźle w kontekście montażu; Yeu-Bun Yee oraz Jan Roblee wykonali piękną pracę. Dwa lata zajął mi nadzór; jest to oczywiście film, którego byłem reżyserem, lecz to im należy przyznać największe zasługi.
Pamiętam, oglądając ten film podczas otwarcia w Cinerama Dome, że jest to najlepszy film, który do tej pory stworzyłem i pomyślałem - nadal nie jestem zadowolony. To nie jest tak, że musisz być szczęśliwy każdej minuty swojego życia, ale nie było poczucia twórczej satysfakcji. Wiedziałem wtedy, że mam kłopot, wystąpiła pustka, nie było nic więcej.

...Więc wziąłem więcej narkotyków! I w końcu zemdlałem.

W tym samym czasie poznałem kogoś, kto był bardzo miły: Isabellę Rossellini. Chciałem się zebrać do kupy, ale było za późno. Moje ciało odeszło. Ważyłem 109 funtów (teraz 155) ale nie mogłem się pozbierać fizycznie i psychicznie. Pamiętam, gdy byłem na Festiwalu Filmowym Telluride, że nie byłem w stanie przesiedzieć seansu znakomitego filmu Wima Wendersa. Wim tam był i musiałem mu oznajmić, że wstaję i wychodzę, bo nie mogłem dłużej zostać na sali, nie mogłem funkcjonować, nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Praktycznie umierałem. Krwawiłem wewnętrznie i nie miałem o tym pojęcia. Moje oczy krwawiły, ręce, wszystko prócz mózgu i nerki. Kaszlałem krwią, była wszędzie.

Był weekend Dzień Pracy w 1978 roku. Trafiłem do Las Vegas z Tomem Luddym, dwoma Czechosłowackimi twórcami filmowymi, Wimem Wendersem i Isabellą Rossellini. To był koszmar. Wróciłem do Nowego Jorku; położyli mnie do łóżka, a następne co pamiętam to, że byłem na pogotowiu w miejscowym szpitalu. Lekarze zajmowali się mną dziesięć dni. Odwiedził mnie wtedy Bob. Mieliśmy scenariusz Paula, ale nie mogłem nic ze sobą zrobić. Obsadzaliśmy film, ale tak naprawdę nie zwracałem na to uwagi. Czasami byłem tak zmęczony, że nic nie mówiłem podczas castingów. Bob liczył na to, że się ogarnę. Nadal nie wiedziałem co on do cholery w tym widzi. Byłem przekonany, że chce nabrać tuszy. Oboje mieliśmy 35 lub 36 lat w tym czasie, Bob ciągle powtarzał: "Tylko przez kilka dni mogę robić to ze swoim ciałem. Musimy to zrobić." On wiedział co chce robić, a ja nie miałem pojęcia co to jest zanim do mnie nie przyszedł i nie zapytał: "Co jest z tobą? Dlaczego to sobie robisz? Nie chcesz zrobić tego filmu? Jesteś w tym najlepszy." - Wtedy odpowiedziałem: "Jasne." - skojarzyłem co się dzieje. Zdałem sobie sprawę, że jestem NIM (wskazuje na zdjęcie De Niro jako La Motta).

Raging Bull
Tłumaczenie własne. Fragment z książki "Projections 7: Film-Makers on Film-Making" - Walter Donohue, John Boorman.

Czytaj dalej

Mulholland Drive - manipulacje Davida Lyncha

Esej przygotowany przed The Nerdwriter na temat sposobów manipulacji widzem, których użył David Lynch w swoim arcydziele z 2001 roku - Mulholland Drive.

Jak zwykle u Davida Lyncha mamy do czynienia że światem, w którym nic nie jest takie, jak się na początku wydaje, i nikt nie jest tym za kogo się podaje. Tytuł filmu to nazwa słynnej, przechodzącej przez góry Santa Monica drogi, z której roztacza się wspaniały widok na Hollywood. Bohaterkami są dwie kobiety wplątane w tajemniczą intrygę kryminalną i uwikłane w burzliwy trójkąt miłosny. Pierwsza w wyniku wypadku samochodowego traci pamięć, druga przybywa do Kalifornii z nadzieją na karierę filmową. Rozpoczynają wspólną wędrówkę przez dziwną "lynchowską" krainę, spotykając postacie jak z sennego koszmaru. [filmweb]

Czytaj dalej

Obywatel Kane: Byloby zabawnie wydawac gazete.

75 lat temu (1 maja 1941) w budynku Palace Theatre w Nowym Jorku, miała miejsce światowa premiera filmu Orsona Wellesa - "Citizen Kane" (pol. "Obywatel Kane"). Film, który do tej pory jest uważany za najlepsze dzieło w historii kina, a przynajmniej znajduję się na samym szczycie wielu rankingów. Jeden z pierwszych filmów, który dawał pole popisu do własnej interpretacji i przez cały ten okres jest źródłem inspiracji dla wielu reżyserów.

Doceniany za ponadczasowe zdjęcia, znakomite użycie światła i cienia, muzykę oraz nielinearną narrację fabuły. Jest idealnym przykładem jak czarny PR może odnieść przeciwny skutek (Patrz dokument: The Battle Over Citizen Kane).

Ujęcia inspirowane Obywatelem Kanem:

Efekty specjalne użyte w filmie:

Jedna z pierwszych recenzji filmu w New York Post (poniżej), oraz pod TYM LINKIEM opinia Otisa Fergusona z 1941 roku.

New York Post Citizen Kane

Muzyka skomponowana została przez ulubionego kompozytora Hitchcocka Bernarda Herrmana (YOUTUBE). Za zdjecia odpowiadał Gregg Toland, który był innowatorem techniki zwanej "deep focus" (pełna głębia ostrości) - pierwszy oraz drugi plan (bliski oraz odległy) musi być w pełnej ostrości. Przykładem takiego zastosowanie jest poniższy kadr:

Deep Focus - Pełna głębia ostrości

Inne, równie znakomite kadry z filmu:

Rogert Ebert w swoim artykule (link) z 2004 roku opisał kilka ciekawostek związanych z filmem, jedną z nich był występ Williama Allanda, który wcielił się w rolę Pana Thompsona. Całość jego roli ograniczała się jedynie do przedstawienia go w cieniu lub tyłem do kamery, nigdy nie widać jego twarzy.

Cytat podsumowujący to dzieło światowej kinematografii (Jan F. Lewandowski, Wielkie kino. 150 filmów, które musisz zobaczyć, wyd. Videograf II, Chorzów 2006):

  • "Niezwykłe dzieło Wellesa jest w istocie traktatem o względności ludzkiego poznania. Nie sposób poznać wszystkiego, a w procesie poznawania najwięcej znaczą wspomnienia z dzieciństwa, jak w biografii Kane'a. Mistrzowska forma została tutaj dopasowana tak świetnie do filozoficznej pasji reżysera, że powstało dzieło odsłaniające przed sztuką filmową zupełnie nowe możliwości. Służą temu często stosowane głębie ostrości, użyte po raz pierwszy na tak wielką skalę. Nigdy wcześniej kino nie stworzyło równie przenikliwego studium ludzkiej natury i jej tajemniczości."

Na 70-lecie filmu wydano Blu-ray (CENEO) z filmem oraz wieloma dodatkami; zwiastuny, Komentarze Rogera Eberta i Petera Bogdanovicha; Wywiady z Ruth Warrick i Robertem Wisem; Galeria unikalnych zdjęć, sceny usunięte, materiały reklamowe, korespondencja studyjna i inne pamiątki.

Czytaj dalej

Gdy Brian De Palma spotyka Francisa Forda Coppole

Filmmakers Newsletter, wydawany w latach 70-tych (prawdopodobnie tylko w tej dekadzie, nie mam szerszych informacji nt. temat), należał do cenionych wydawnictw zawierających analizy, informacje o obecnych premierach, a także wiele o zapleczu produkcji filmowej.

W wydaniu majowych z roku 1974, a także w roku premiery "The Conversation" (polski tytuł "Rozmowa") Francisa Forda Coppoli ukazał się wywiad z reżyserem przeprowadzony przez... Briana De Palmę. Całość w języku angielskim.

Wywiad w formacie .pdf można ściagnąć tutaj. Poniżej w formie obrazkowej.





Źródło: Cinephilia & Beyond

Czytaj dalej